14 lat Profesjonalna fabryka rowerów elektrycznych

logo-3

Nowości

Czy ebike to przyszłość wypożyczalni rowerów publicznych Dockless?

Czy ebike to przyszłość wypożyczalni rowerów publicznych Dockless?

Chociaż w Ameryce i Europie istnieje już od niecałego roku, udział rowerów bez stacji dokujących szybko się rozprzestrzenia na całym świecie.

To, co zaczęło się w Seattle jako eksperyment zapożyczony z Chin, od tego czasu rozprzestrzeniło się na miasta od Los Angeles po Waszyngton. Podczas gdy urzędnicy publiczni próbują rozwiązać kilka nowo odkrytych problemów logistycznych – na przykład rowery stają się bałaganem i śmieciami w Dallas – operatorzy rzucają się do przodu z kolejnym trendem w rewolucji bezdokowej: rowerami elektrycznymi.


Jump, start-up z Brooklynu, stał się pierwszą firmą bez doków, która wprowadziła na rynek e-rowery, kiedy została uruchomiona w DC we wrześniu. W zeszłym miesiącu wygrała też pierwszy kontrakt na uruchomienie e-rowerów w San Francisco. LimeBike zaprezentował swój własny e-rower bez stacji dokującej na tegorocznych targach Consumer Electronics Show w Las Vegas. Inne firmy, takie jak Spin i Motivate, ogłosiły wprowadzenie pilotów e-rowerów mniej więcej w tym samym czasie. Nawet Uber włączył się do akcji, ogłaszając, że pozwoli użytkownikom zlokalizować rowery Jump za pomocą aplikacji do udostępniania przejazdów.

Szereg nowych technologii umożliwia tworzenie sieci e-rowerów. Rozwój elektroniki użytkowej, takiej jak laptopy, przyczynił się do powstania ulepszonych akumulatorów litowo-jonowych, które są lżejsze i dłużej utrzymują ładunek. Postępy w zakresie GPS i sygnałów komórkowych ułatwiają śledzenie floty rowerów w obszarze metra. A ze względu na rosnący popyt w Europie i Azji komponenty, takie jak czujniki momentu obrotowego i silniki, stały się bardziej przystępne cenowo i wyższej jakości.

„Dokładnie komponenty, które są teraz w naszych rowerach, te komponenty nie były dostępne nawet półtora roku czy dwa lata temu” – powiedział Ryan Rzepecki, dyrektor generalny Jump. „Nasze motocykle mają zasięg 40 mil, co sprawia, że ​​to, co robimy, jest niezwykle opłacalne”.

Większość systemów dzielenia rowerów bez stacji dokującej ma podobną konfigurację. Zawodnicy pobierają aplikację na telefon, która pozwala im zlokalizować dostępne rowery w ich okolicy. Następnie wybierają rower, wpisują jego numer identyfikacyjny lub przeciągają kod QR i ruszają, zamykając się ponownie tam, gdzie jest dla nich najwygodniejsze. Dodanie e-rowerów sprawia, że ​​proces ten jest nieco droższy niż zwykle: LimeBike pobiera 1 dolar za przejazd, a następnie kolejny dolar za każde 10 minut użytkowania, co daje 4 dolary za półgodzinną podróż. Dla porównania, jego konwencjonalne rowery napędzane pedałami pobierają tylko 1 USD za każde 30 minut jazdy. Jump pobiera 2 dolary za pierwsze pół godziny i 7 centów za każdą dodatkową minutę.

Oczywiście istnieje kilka wyzwań związanych z tym modelem, w tym zapewnienie dostępności rowerów tam, gdzie ludzie ich potrzebują. Jump polega na zespołach naziemnych, aby zrównoważyć swój system. „Dużym elementem operacji są faceci w furgonetkach zbierający rowery, serwisujący rowery i przenoszący rowery w razie potrzeby” – powiedział Rzepecki. Sygnały GPS i komórkowe umożliwiają zespołom oznaczanie motocykli, które się nie poruszają, i zwracanie ich do bardziej popularnego obszaru.

Prev:
Dalej: